«

»

Wydrukuj to Wpis

„Zawsze ciągnęło mnie do szybszych łódek z trapezem…” – Krzysztof Mongird

470er.pl – Portal Klasy 470 przeprowadził z Krzysztofem Mongirdem krótki wywiad. Zapraszam do zapoznania się z sylwetką załoganta Łeba Sailing Team.

 

Imię: Krzysztof

Nazwisko: Mongird

 Rocznik: 1990

 Miasto rodzinne: Gdańsk

 Aktualne barwy klubowe: AZS AWFiS Gdańsk

 470er.pl – W jakim klubie zaczynałeś przygodę z żeglarstwem sportowym? Opowiedz jak wyglądały Twoje początki z żeglarstwem.

Żeglarstwo zaczynałem w klubie YK Stal Gdynia pod okiem trenera Marka Krefta oczywiście na Optymiście. Miałem wtedy 11 lat. Raczej nic wtedy nie wróżyło, że będzie kiedyś ze mnie zawodnik w żeglarstwie sportowym.

 470er.pl – Od samego początku kariery wiedziałeś, że będziesz pływał na olimpijskiej klasie 470? Jak wyglądała Twoja droga do klasy 470?

Prawdę mówiąc nie wiedziałem. Zacząłem, jak już wcześniej wspomniałem, na Optymiście. Następnie miałem przerwę. Mając 15 lat znalazłem się na 470tce. Prawda była taka, że nie wiele mogłem tam zdziałać ze swoimi gabarytami. Tak właśnie znalazłem się w 2006 na 29er-rze, na którym do tej pory osiągnąłem najwięcej. W czasie pływania na 29er-rze zdarzało mi się starować na 470tce podczas MP i MMP. Kolejną drogą był 49er, na którym stosunkowo niedawno przestałem pływać. Tak po raz kolejny znalazłem się na 470-tce. Gdzieś w podświadomości zawsze dążyłem do klas olimpijskich.

 470er.pl – Opowiedz krótko o swoim Team-ie.

Team powstał dosyć niedawno. Tak naprawdę z połączenia marzeń i chęci pomocy wielu ludzi. Jako zawodnicy marzymy o tym żeby ścigać się i wygrywać, a koronacją tego wszystkiego jest możliwość reprezentowania Polski na Igrzyskach Olimpijskich, do czego dążyłem tak naprawdę przez całe dotychczasowe życie. To jest ta część związana z marzeniami. Tą drugą, bez której dalej bym tylko marzył są osoby, które nas wspierają zaczynając oczywiście od rodziny oraz te, dla których jesteśmy obcy, a jednak zaufały nam i uwierzyły, że razem jesteśmy wstanie spełnić marzenia młodych ludzi i osiągnąć cel. Te osoby wierząc w nasz sukces dodają nam motywacji. Pozostają osoby, bez których projekt nie rozpocząłby się – nasi sponsorzy, o których nie jest łatwo. Łącząc starania tych wielu osób powstał Łeba Sailing Team.

 470er.pl – Co wg Ciebie ma klasa 470 – czego nie mają inne klasy?

Czterysta siedemdziesiątka jest dla każdego, jest szybka, załogant balastuje na trapezie, a wynik zależy od zgrania załogi. Nie uważam się za dobrego sternika, co z góry przekreśla mnie na klasach jednoosobowych nie wspominając już o warunkach fizycznych. Zawsze ciągnęło mnie do szybszych łódek z trapezem, takim małym elementem akrobatyki, co mi się po prostu podoba. Poza tym w dwójkę łatwiej coś osiągnąć.

 470er.pl – Niewiele czasu pozostało do Londynu 2012. Jak będą wyglądać Twoje przygotowania do Igrzysk Olimpijskich?

Planujemy pływać minimalnie od 15-20 dni w miesiącu. Mamy nadzieje, że pozwoli to nam utrwalić oraz wcielić w życie elementy techniczne i wypracować zadowalającą prędkość łódki w każdych możliwych warunkach do żeglowania.

 470er.pl – Kto aktualnie prowadzi Ciebie w drodze po złoto?

Tak naprawdę mógłbym wymienić wszystkich, którzy choć w najmniejszym stopniu nam pomagają, bo na nasz sukces pracuje cały team. Najbliższymi osobami, które mi na bieżąco pomagają to mój tata oraz Krzysztof Jarząbiński. Starają się stworzyć nam najlepsze warunki, jakie są tylko możliwe do trenowania. Jeśli chodzi o trenera jest to Tomek Stańczyk, który układa nam treningi i zajmuje się wszystkim związanym z przygotowaniem technicznym i taktycznym.

 470er.pl – Dlaczego Łeba? Opowiedz o korzyściach płynących z wybranego przez Was miejsca do przygotowań przedolimpijskich.

Dlaczego wybraliśmy Łebę? Ze względu na osoby, które tam poznałem, bo to one tworzą najlepsze miejsce, jakie mogliśmy wybrać. Poza tym akwen Łeba słynie z silnych wiatrów i dużej fali, czyli to, czego możemy się spodziewać w Weymouth.

470er.pl – Jak oceniasz aktualną sytuację klasy 470 w kraju i za granicą?

Będąc szczery oceniam ją na bardzo słabą 1. Pierwszym powodem może być brak młodych ludzi do pływania na żaglówkach, a wiadomo, że 470-stiątka nie jest za łatwa na naukę podstaw żeglarstwa. Dzieci wolą gry komputerowe, internet bardziej od zajmowania się żeglarstwem wymagającym wielu poświęceń. Kolejnym powodem może być brak pieniędzy. Dla nikogo nie jest tajemnicą, że żeglarstwo należy do sportów elitarnych i prawdopodobnie jest też jednym z najdroższych. Skupiając się na naszym przysłowiowym żeglarskim podwórku chyba największym problemem jest brak wystarczającej ilości sprzętu, co już na starcie może dyskwalifikować. To też jest pewnie powód małej frekwencji w tej klasie i niestety niskiego poziomu. Za wzór do naśladowania może posłużyć nam nasz RS-X, który jest najmocniejszym teamem na świece. Działa jak koło, ci lepsi ciągną w górę tych słabszych. To z kolei zwiększa zainteresowanie oraz poziom dając nadzieje na kolejnych mistrzów w późniejszych latach.

 470er.pl – Masz już plany na to, co będziesz robił po Londynie 2012?

Raczej skupiam się na tym, co mam do zrobienia do Londynu i nie wybiegam zbytnio z planami w przyszłość. Jedynym planem, o jaki jestem przekonany po Londynie, jest na pewno próba obronienia MŚ w klasie Micro w raz z Piotrkiem Tarnackim i Rafałem Beckerem. Cała reszta to tylko marzenia.

470er.pl – Patryk Różański

Permalink do tego artykułu: http://470er.pl/2011/11/30/1109/